Zgromadziłem jakieś 50k zł i nie mam pomysłu, gdzie to ulokować. Bankowe lokaty dają niskie odsetki, obligacje państwowe też niezbyt kuszą. Zależy mi na jakimś sensownym zwrocie, ale bez totalnego ryzyka. Może warto rozważyć akcje czy fundusze ETF? Co myślicie? Będę wdzięczny za wszelkie sugestie :)
W co ulokować 50 tys. zł, żeby coś zyskać?
U mnie sprawdził się peer-to-peer lending, ale trzeba uważać na platformy.
Podbijam, bo sam ciągle myślę gdzie to ulokować, temat jak znalazł.
Jeśli nie chcesz dużego ryzyka, rozważ fundusze indeksowe (ETF). Mają niskie opłaty i dywersyfikację, więc w dłuższym terminie często przebijają lokaty bankowe. Dobrze sprawdzają się ETF-y na globalne rynki akcji, można ustawić automatyczne wpłaty co miesiąc i nie śledzić wszystkiego na bieżąco.
Ja rok temu wsadziłem 20k w obligacje, 20k w ETF na S&P500, a cały czas dorzucam po 500 zł miesięcznie. Do tej pory mam ok. 8% zysku rocznie.
Możesz też spojrzeć na cashback w ramach kont oszczędnościowych lub promocje bankowe – czasem da się zgarnąć kilkaset złotych bonusu, to mały boost do inwestycji. Nie jest to duża kwota, ale warto skorzystać, zanim włożysz pieniądze gdzieś dłużej.
Też mam podobny dylemat, zaciekawiło mnie co tu napiszecie.
Miałem kiedyś 50k i podzieliłem połowę na złoto i srebro, później sprzedałem z małym zyskiem, a resztę trzymałem w funduszach akcyjnych. Nie było źle, ale teraz chyba bardziej postawiłbym na ETF-y.
Ja bym podzielił na część w ETF-y i część w nieruchomości przez fundusz crowd.
Wydaje mi się, że warto spojrzeć na obligacje skarbowe 10-letnie, słyszałem, że oprocentowanie podskoczyło, ale nie do końca ogarniam temat.
Ostatnio przeglądający
1Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz, a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.