od miesiąca nie umiem normalnie funkcjonować po stracie mojego synka. Każdy dzień to jedno i to samo: pustka i łzy. Nie mam siły wstawać rano, nic mnie nie cieszy. Próbuje mówić o tym z żoną, ale oboje się zamykamy w sobie. Boję się, że to nigdy nie minie. Proszę, podzielcie się jak jest u was i co wam pomogło ;(
Jak w ogóle żyć po śmierci dziecka?
Może spróbuj skontaktować się z fundacjami zajmującymi się żałobą rodzicielską. Często organizują warsztaty lub spotkania dla takich osób. Tam nauczyłam się technik radzenia sobie z lękiem i samotnością.
ja bym spróbowała psychoterapii, może pomoże
u mnie podobnie, dramat
po śmierci mojego synka przerobiłam kilka kursów mindfulness online i też medytowałam krótkie sesje przed snem, poczułam ulgę
też się nad tym zastanawiam
podbijam temat
Myślę, że naprawdę warto poszukać grupy wsparcia dla rodziców po stracie. Spotkania na żywo albo online mogą pomóc zrozumieć, że nie jesteś sama w tych emocjach. Psycholog rodzinny też bym rozważyła. Ważne, żeby mówić o swoich uczuciach. Małe kroki, cierpliwie do siebie.
straciłam córkę dwa lata temu i najpierw nie wiedziałam gdzie się podziać. Pomogło mi dołączenie do grupy na facebooku, w której były mamy po podobnej stracie
U mnie pomogło pisanie pamiętnika. Codziennie zapisywałam wszystko, co czuję, nawet jeśli to były same łzy. Z czasem zobaczyłam, że część emocji słabnie. To była terapia dla mnie.
Trzymaj się, to straszne co przeżywacie.
Czas leczy rany, choć boli to pewnie wiecznie.
chyba warto też pogadać z duchownym albo kimś z Kościoła, jeśli jesteś wierząca
wydaje mi się, że dużo dają spacery w pojedynkę, żeby ochłonąć
masz moje wsparcie, wiem że to nie pociesza, ale nie jesteś sama
Podobne wątki
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz, a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.